Architekt próżni

Ziejąca próżnia, kosmos ognistych gwiazd i galaktyk, chaos nie podążający za żadnym inteligentnym projektem. A co jeśli jest w tym dzika wszechmoc, uosobiona w postaci kilku architektów wszechświata, wyłaniających z nicości ciała niebieskie. Jakie mogą być ich motywacje i czy czysta rywalizacja może być chwilą zapomnienia od otaczającego kosmicyzmu?

Twórcą gry jest Rémi Saunier. Stellium pojawiło się na rynku w 2017 roku nakładem wydawnictwa Ankama, a w pierwszym kwartale 2019 polskim wydaniem zajęło się Cube Factory of Ideas. Za stronę graficzną projektu odpowiada Aurélie Guarino.

W standardowych rozmiarów pudełku dostajemy trochę żetonów, karty pomocy, znacznik pierwszego gracza, materiałowy woreczek, mnóstwo szklanych kuleczek, talię kart oraz modularną planszę kosmosu w formie tekturowych kół galaktyk spinanych w całość ramką. Wszystko idealnie mieści się w przygotowanej na komponenty plastikowej wyprasce. Według mnie, warto przestrzeń na dnie pudełka czymś wypełnić, tak by wypraska sięgała pokrywki, gdyż w pozycji wertykalnej niestety wszystko z niej będzie wypadać. Komponenty są wykonane solidnie, karty układów ciał niebieskich nie są narażone na częste tasowanie i raczej nie potrzebują koszulkowania. Elementy planszy wykonane są z grubej na 3mm litej tektury. Mimo dużej wytrzymałości, ze względu na to, że układ ten cały czas pracuje, jego elementy narażone są na rozwarstwianie na krawędziach. Na szczęście, łatwo poradzić sobie z tym problemem nasączając je wikolem. Szklane kulki przyciągają wzrok, jeżeli nie będziecie „maltretować” ich agresywnym przerzucaniem w worku, nic nie powinno im się stać, choć po odpowiednio dużej ilości rozgrywek pewnie w końcu pojawią się miejscowe odpryski. Wszystkie komponenty mają czytelną i spójną grafikę.

Tematyka Stellium dobrana jest do mechaniki idealnie. Niby jest to gra, która mogłaby być całkowicie abstrakcyjna i niezwiązana z żadnym tematem, ale ustanowienie graczy w pozycji boskich architektów bardzo dobrze komplementuje ustawianie kulek na planszy jako modelu wszechświata. Ciała niebieskie, którymi będziemy operować, to gwiazdy, planety, komety oraz supernowe.

Mechanicznie, mamy tu do czynienia z solidną grą z kategorii tworzenia układów. Gracz w swojej turze ma pięć sekund na to, by wyciągnąć szklaną kulkę z woreczka. Następnie, zależnie od tego jakiego typu jest to kulka, stosuje jej zasady umieszczając ją na planszy. Sprawdza, czy jakieś układy na planszy są tożsame z tymi, które posiada na kartach w ręku. Jeżeli tak, wykłada dane karty przed siebie, oznaczając ile punktów mu dają, odrzuca kulki ze spełnionych układów (zawsze poza jedną) i przechodzi do dobrania jednej nowej karty z wzorem do ułożenia. Gra trwa do momentu, aż jeden z graczy osiągnie dany próg punktowy.  Idea gry nie jest niczym nowym, ale elementem, który na tyle ją ubarwia, że warto po tę grę sięgnąć, jest możliwość eliminacji niemal w całości czynnika losowego. Kiedy potrzebujesz jakiejś konkretnej kulki, możesz ją wyczuć. Każdy typ ma pewną charakterystyczną cechę powierzchni – komety są matowe, planety są gładkie, gwiazdy mają ziarnistą powłokę, a supernowe nierówną. Nawet jeżeli wyciągniesz nie takie ciało niebieskie jak potrzeba, możesz zużyć jeden z czterech żetonów, gdzie każdy reprezentuje jedną właściwość, by użyć go jak chcesz.

W Stellium możemy grać w grupie od 2 do 4 graczy, gdzie jedna partia może zając około 30 minut. Gra się nie dłuży, bo nie czekamy długo na swoją kolej. Zauważyłem, że z każdą grą lubiłem ten tytuł bardziej. Już w trzeciej rozgrywce byłem w stanie bezbłędnie określić jaką kulkę złapałem, co dawało mi większą kontrolę w tworzeniu układów. Ze względu na to, że na złapanie odpowiedniej kulki mamy tylko 5 sekund, umiejętność rozpoznania nie jest czymś przeważającym szalę zwycięstwa. Bywa, że po prostu nie uda nam się w tym czasie wyszperać potrzebnego nam ciała niebieskiego. Gra jest elastyczna, jeżeli chodzi o podejście do rozgrywki. Możemy grać turniejowo, zapamiętując co kto dobrał i pilnując, żeby mu skutecznie psuć układ, jednocześnie wykonując układy z naszych kart. Możemy także skupić się na swoim radosnym układaniu kuleczek, nie bacząc na to co się dzieje u innych graczy i czerpać czystą radość z tworzenia galaktyk. Jeżeli nie posiadacie w swojej bibliotece gier tego typu, to polecam jej uzupełnienie tą grą. W innym wypadku, bardzo zachęcam do zapoznania się z nią.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.