Przepychanki daimyo

zap_pb_01

W historii Japonii był taki okres jak Sengoku. Rozpoczęty przez zamach stanu ery Meiō, kiedy Masamoto Hosokawa wypędza ze stolicy dziesiątego szoguna rodu Ashikaga. Czas, w którym lokalni władcy – daimyō, nieustannie walczyli o władzę i wpływy. Dopiero po 100 latach, kiedy Hideyoshi Toyotomi podporządkowuje sobie ród Hōjō i jednoczy wszystkie prowincje, następuje koniec walk o dominację. Dzisiaj wcielimy się w samurajów, uczestników tej stuletniej potyczki, w szybkiej grze karcianej – Zipang Portable.

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że egzemplarz który posiadam jest prototypem dostępnym jeszcze przed akcją crowdfundingową na Kickstarterze, finalna wersja może się nieco różnić od recenzowanej.

Twórcą gry jest Ko Sasahara, a wydawcą Engine-ID. Zipang jest ich pierwszym tytułem, gra w nazwie zawiera słowo „Portable”, ponieważ jest prequelem dla swojej większej wersji planszowej, nad którą teraz trwają prace. Za wygląd karcianki odpowiadają: Issey Kunogi, Tsutomu Araki i Shinya Suzuki.

zap_pack_01

Kieszonkowe pudełko, które otrzymałem, o wymiarach 6,4 cm x 9 cm x 3,4 cm zawiera talię składającą się z 30 kart, karty pomocy i instrukcję. Oddzielnie zapakowane było 5 wyprasek z 30 żetonami monet Mangoku o średnicy 3 cm.

zap_cards_01

Zacznę od grafik i ilustracji. Z brązowego pudełka zdobionego klasycznymi motywami wyłania się złota nazwa gry, pięknie ujmująca w sobie górę Fudżi i słońce nad nią. Po otwarciu wyciągamy karty (6,3 cm x 8,9 cm). Zarówno rewers, jak i ramka awersu mają bardzo spójne zdobienia trochę przypominające wzory na kimonach. Awers wita nas ilustracjami w stylu ukiyo-e, 13 typów postaci, których przyjdzie nam użyć podczas walki o władzę, wygląda na żywcem wzięte z historycznych drzeworytów. Po lewej stronie karty w ramce znajduje się ich nazwa, punkty walki i punkty honoru. Całość wygląda świetnie, jedynie sposób przedstawienia cytatu wypisanego nieopodal ilustracji odcina się od klimatu i to trochę razi. Papier jest dobry, ale według mnie lepiej zakoszulkować karty. Ewentualną uwagę, którą bym mógł mieć co do rzeczy zawartych na karcie, to brak ilości wystąpień danej postaci w talii. Informacja jest zawarta w instrukcji i po kilkunastu rozgrywkach grający zaczyna pamiętać, ile razy może jakiś typ dobrać, lecz daje to pewną przewagę nad osobami dopiero poznającymi grę, dlatego informacja ta mogła by być na kartach.

zap_coins_01

Żetony, spore i wygodne. Monety Mangoku były wycinane laserowo, przez co mają po przypalane krawędzie, kilu grających to zwiodło. Na tyle, że w pierwszym odruchu mieli wrażenie, iż monety są z drewna, a mają nakleję na awersie i rewersie. W rzeczywistości to lita tektura o grubości 1,5 milimetra. Graficznie pasują do reszty gry i przyjemnie się ich używa.

Pisałem o zakoszulkowanych „na wszelki wypadek” kartach. Razem z upchanymi do woreczka strunowego żetonami mieszczą się w pudełku bez szkody dla niego, jedynie lekko je rozpychając. Gdyby opakowanie było szersze i wyższe o około milimetr, wszystko składałoby się idealnie.

zap_inbox_01

Sama gra jest bardzo prosta i szybka, mechanika tury to: miej zawsze dwie karty, na początku swojej tury dobierz trzecią, wybierz i zagraj jedną. Działania kart są proste, zrozumiale opisane na karcie pomocy oraz instrukcji, zagrana postać działa natychmiastowo. Gra toczy się kilka kampanii, jedna trwa do momentu, kiedy ktoś nie ma czego dobrać albo ktoś zagra Cesarza – w obu przypadkach wszyscy odkrywają karty i liczą z nich sumę punktów honoru, ten kto ma najwięcej wygrywa. Kiedy na koniec kampanii któryś z graczy nie będzie miał już monet Mangoku, gra się kończy i wygrywa gracz z największą ilością monet. Jest jeszcze jeden sposób zakończenia kampanii i gry. W talii dostajemy karty ataku. Zagrywając atak wskazujemy cel, broniący się gracz może w odpowiedzi zagrać Mnicha  unieważniającego atak, albo pokazać karty trzymane na ręku. Jeżeli zsumowana u niego wartość Punktów Walki jest równa lub wyższa tej z zagranej na niego, znaczy to, że się obronił i gra dalej. W innym wypadku odpada z reszty tej kampanii tracąc karty i nie mogąc zagrywać nowych, ale jego monety dalej mogą być celem zakusów innych graczy. Jeżeli na polu bitwy po serii ataków zostanie tylko jeden gracz, to także jest warunkiem zakończenia rozdania. Twórca przewidział, że komuś może dopisać szczęście na starcie, a komuś nie. Jeżeli zostanie na ciebie zagrana karta ataku, a nie miałeś jeszcze swojej tury, zamiast pokazywać karty z Punktami Walki albo zagrywać kartę Mnicha – po prostu odrzuć do wspólnej puli jedną monetę, unieważniając w ten sposób ten atak.

zap_cards_02

Jak tracimy monety? Po pierwsze, zaczynamy grę z pięcioma monetami (czterema jeśli gramy we dwoje). Każdą kolejną kampanię inicjuje się wrzucając do wspólnej puli jedną monetę. Wygrywający dane rozdanie zabiera dla siebie pulę monet ze środka stołu. Po drugie, większość kart skupia się na działaniach wokół monet.

zap_cards_03

Zipang to naprawdę dobry filler – mała krótka gra będąca przerywnikiem pomiędzy większymi tytułami. Zdobywca nagrody „Gry roku” indie developerów na Gameacon 2016, przypomina prostotą i szybkością rozgrywki trochę List Miłosny. Natomiast oferuje przy tym większą złożoność, wachlarz działań i zrównoważenie.  Mimo sporej losowości w rozdaniach, nie jesteśmy zamknięci w jedynym słusznym zagraniu dyktowanym dobranymi kartami – mamy wybór strategii, jest się też jak bronić w razie potrzeby. Całość jest spójnie i klimatycznie zaprojektowana, najczęściej graliśmy sobie w nią przy muzyce Yoshida Brothers, świetnie uzupełniającej styl ukiyo-e i tematykę gry. W Zipang Portable może grać od 2 do 6 graczy, w myśl zasady „im więcej tym weselej” gra zyskuje wraz z ilością grających. Cała rozgrywka może trwać od 10 do około 30-40 minut. Niestety przy dwóch grających ma tendencję do wydłużania się. W pewnym momencie dla gry dwuosobowej, wprowadziliśmy domową zasadę mówiącą, że co kampanię wchodzimy do gry za jedną więcej monetę. Jeżeli jeden z graczy ma mniej monet, niż by wymagał obecny poziom wejścia, drugi gracz po prostu wyrównuje jego stawkę. Drobna zmiana która według ludzi, z którymi grałem poprawia pojedynek jeden na jednego. Są fillery które potrafią ukraść wieczór, ten do nich nie należy, lecz jako solidna gra zawsze znajdzie miejsce na stole czy kolanie, podczas szkolnej przerwy, podróży czy chwili na lunch. Podkreślam, że recenzowana wersja jest prototypem i jeszcze nie wystartowała jej kampania na Kickstarterze. Jednocześnie namawiam do śledzenia jej dalszych losów i wspierania gdy tylko akcja ruszy. Więcej informacji znajdziecie pod adresem www.Sengoku-zipang.com

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *