Studium inkluzji

SWS_pb_01

Neil Gaiman świetnym pisarzem jest. Martin Wallace niezłym projektantem gier jest. Studium w szmaragdzie (pierwsza edycja) niezłą grą jest. Co nakłoniło zatem twórcę do popełnienia drugiej edycji tej gry?

Studium w szmaragdzie, wersja druga, ląduje dzisiaj na tapecie. Przy podejmowaniu decyzji o prowadzeniu bloga o planszówkach, chciałem skupić się na pisaniu-polecaniu gier, które mnie się podobają, no ale nadszedł czas, kiedy nie mogę przejść nad grą nie wylewając swojej negatywnej opinii na jej temat.

SWS_box_01

W 2013 roku rzucił mi się w oczy pewien projekt na portalu crowdfundingowym Kickstarter pod tytułem A study In Emerald (Studium w Szmaragdzie). Twórca m.in. gry Brass udostępniał tam wersję testową pnp (print and play) swojej nowej gry opartej luźno na opowiadanku Neila Gaimana. Zaciekawiony, znając to opowiadanie, postanowiłem grę wydrukować żeby poznać i ocenić wstępny projekt. Jako wersja testowa, gierka miała luki w zasadach, niedomówione działania kart i dość nieczytelną mapę. Niemniej jednak prezentowała ciekawe połączenie mechanik: budowania talii, rozstawiania pracowników, kontroli terytorium i ukrytej tożsamości. Do tego zakładała rozgrywkę zespół vs zespół. Razem z przyjaciółmi rozegraliśmy w nią trochę partii i bawiliśmy się mimo wad całkiem dobrze. Potem o grze zapomniałem i nie śledziłem jej dalszych losów. W 2015 usłyszałem o reimplementacji Studium w Szmaragdzie i myśląc, że pewnie po prostu wygładzili i poprawili rzeczy z pierwszego wydania, czekałem chwili, kiedy będę mógł nowe wydanie przetestować.

SWS_cards_01

Pudło z nową wersją gry dopadłem jakoś ponad tydzień temu. Całkiem ładne grafiki, funkcjonalna wypraska, sporo drewnianych znaczników i kilka talii kart napawało optymizmem, bo są solidnie wykonane. Potem pierwsze i drugie (dla pewności) czytanie wydającej się prostą instrukcji i możemy siadać do gry. Co prawda już czytając miałem wrażenie, że chyba coś jest nie tak (stąd drugie czytanie), ale przyjąłem to jako „pewnie znowu tak sobie poszło im pisanie instrukcji”.

SWS_cards_02

Gra jest mocno uproszczona względem pierwowzoru, co w sumie nie powinno być liczone jako negatyw, ale w istocie nim jest. W rozgrywce 2 do 5 graczy zaczynamy od tego, że każdy otrzymuje swoją ukrytą tożsamość, po czym startowo rozstawia na planszy 2 swoich agentów, dobiera 5 kart swojej talii i rozpoczynamy turę. W turze mamy dwie akcje, w których możemy wykonać kilka rzeczy: kupić karty, powiększyć nasze wpływy, ubić jakiegoś wrogiego agenta, utłuc jakiegoś przedwiecznego, albo po prostu manipulować punktacją, tudzież wyrzucić niepotrzebne karty i tak co tura, aż ktoś osiągnie odpowiedni pułap punktowy by zakończyć grę, albo jakiś restauracjonista (jedna z frakcji, druga to lojaliści) zostanie ujawniony. Wydaje się ciekawe, no nie? Też tak myślałem dopóki nie zagrałem.

SWS_wood_01

Gra w zasadzie trwa od 10 minut do 45 minut maksymalnie. Nie żartuję, istnieją sytuacje w których w niespełna 10 minut można zakończyć grę. Dla mnie skreśla to ją niemal całkowicie – tytuł, który zakłada budowanie talii, mechanikę zwykle opartą o to, żeby maksymalizować wyniki z różnych połączeń kart i kończy się po 10 minutach, to totalna porażka. Ten najszybszy sposób zakończenia gry można osiągnąć w sumie dość łatwo, kartę tożsamości gracz odkrywa kiedy znikną jego wszyscy agenci z planszy – jeżeli jest lojalistą, gramy dalej, a on rozstawia 3 nowych agentów. Jeśli natomiast jest restauracjonistą to po prostu kończymy grę. Ktoś pomyśli, że wszystko ok bo pewnie nie da się za szybko kogoś tak utłuc. Otóż da, pierwsza opcja jest taka, że nasz restauracjonista umieści swoich agentów w mieście o niskim poziomie trudności zabicia agenta (powiedzmy że poziom 2), a dwóch lojalistów akurat trafi z doboru w pięciu pierwszych kartach kartę ataku i kartę bomby. Atak wykonuje się tak, że zlicza się liczbę swoich agentów, dodaje znaczniki bomb na kartach i jeżeli siła ataku jest równa lub wyższa trudności miasta, agent jest wyeliminowany. W przedstawionej wyżej sytuacji gra kończy się w pierwszej turze… trochę przypał. No dobra, co gdy nie mamy takiego farta z lojalistami atakującymi w pierwszej turze? Drugą opcją są karty usuwające agentów z planszy. Już w trzeciej turze możesz stać się szczęśliwym posiadaczem karty wyrzucającej z danej lokalizacji na planszy 2 agentów. Jeżeli cel karty był restauracjonistą i nie miał więcej agentów – no cóż, koniec gry. Na zakończenie analizy tej ułomności gry dodajmy, że agentów wystawia się w zależności od tego, jakie karty pojawią się na planszy i nie zawsze jest prosto.

SWS_cards_03

Mamy z głowy pierwszą większą wadę, czas na kolejną. Wyścig punktowy. Gra zakłada zbieranie punktów z kart mordowanych przedwiecznych, kart akcji i torów restauracjonistów/lojalistów. Pierwsze co uderza to zasada, że im więcej graczy tym mniej potrzeba punktów do zakończenia gry. Najdłuższa partia gdy grałem 1v1 trwała około 45 minut i ten czas się znacząco skraca wraz z wzrostem ilości graczy, przy czteroosobowym składzie graliśmy partię jakieś 15-20 minut. Rozgrywałem partię z naprawdę sporą rotacją graczy. Za każdym niemal razem, kiedy ktoś grał pierwszy raz – gra kończyła się uniesieniem brwi i pytaniem „to już? tak szybko?”. Zaraz po tym oczywiście rozgrywaliśmy kolejną partię tylko po to, by potwierdzić moje odczucia co do tego tytułu. Łatwość w manipulowaniu punktami po prostu zabija, dodatkowo przewaga jaką dają punkty z kart miast jest druzgocząca. Zamiast Studium w Szmaragdzie, ta gra powinna mieć nazwę Wyścig po Miasto.

SWS_track_01

Losowość. W teorii gry karciane muszą mieć pewien stopień losowości, który się przyjmuje, bo trzeba przetasować karty i coś się trafi, czegoś się nie trafi. Tutaj możliwy losowy wynik z kart postawiono wysoko ze względu na kilka elementów. Pierwszym jest przygotowanie do gry – w danej partii nie uczestniczą wszystkie możliwe, tylko część kart akcji, których ilość zależna jest od ilości graczy. Ktoś powie, że to daje dużą regrywalność, owszem, kiedy karty są zbalansowane, gorzej kiedy nie są. Drugim elementem są karty widoczne, czyli takie które lądują na wierzchu talii miasta – te także są losowane (już z tej zawężonej puli kart akcji). Następnie dochodzi losowość wynikająca z tasowania i dobierania kart akcji na rękę. Zwykle żaden z wymienionych elementów nie stanowi o istocie losowości w grze, ale w tym przypadku ze względu na to jak mocne działanie mają niektóre karty i punktacja na nich powoduje, że ma ona istotne znaczenie.

SWS_cards_04

Co do przywiązania tematu gry do mechaniki, to też jakoś go nie czuć. Może mam spaczone zdanie przez to, że grałem w wersję pierwszą, gdzie faktycznie dało się odczuć przepychanki na planszy i miało się wrażenie, że ktoś gra wiernymi przedwiecznym lojalistami, a ktoś stara się oczyścić świat z plugastwa będąc restauracjonistą. Mordowanie i ukrywanie monarchów (przedwiecznych) miało sens i autentycznie każdy się starał, żeby robić to w miarę dyskretnie, tak by od ręki nie zdradzać swojej tożsamości. W tej wersji natomiast mamy bardzo kulawe powiązanie, kompletnie nie dające poczucia, że cokolwiek się kontroluje i przepycha z wrogimi agentami po planszy. W zasadzie można spokojnie skupić się na swoim ściganiu po torze punktów i dać sobie spokój z jakąkolwiek interakcją z innymi przy planszy. Wspomniałem w tym punkcie jeszcze o niezbyt szybkim zdradzaniu się ze swoją tożsamością – w tej edycji gry, cokolwiek zrobicie dającego wam punkty, niemal od razu odkryje przed innymi waszą tożsamość. Nie ma kompletnie sensu maskowanie się próbując udawanie innej frakcji, bo tylko na tym stracimy cenne punkty w wyścigu.

SWS_game_01

Dla mnie ta gra to jeden wielki zawód. Bardzo chciałem ją lubić, naprawdę… katowałem graniem w nią niemal każdego, z kim grywam. Początkowo myślałem, że nie zrozumiałem zasad, może instrukcja nie jest prosta. Więc potem czytałem ją jeszcze kilka razy i dla pewności przeglądałem filmiki z objaśnieniami zasad. Niestety graliśmy zgodnie z zasadami. Mogę ją jedynie polecać jako przykład sknocenia dobrego pomysłu i zmarnowanych możliwości. Każda z zawartych w niej mechanik z założenia dobra – okazuje się słabo zaimplementowana i praktycznie niewidoczna podczas samej rozgrywki. Jeżeli kiedykolwiek będziecie mieli okazję zagrać w pierwszą edycję Studium w szmaragdzie, zróbcie to, bo jest to interesujący tytuł. Drugą edycję natomiast lepiej odstawić gdzieś w ciemny kącik i nigdy do niej nie wracać. Jest naprawdę mnóstwo lepiej zaprojektowanych gier zawierających poszczególne z analizowanych wcześniej elementów. Tym bardziej mnie dziwią pozytywne recenzje tej gry, które zdają się nie zauważać wymienionych przeze mnie wad. Nawet Cthulhu nie był w stanie tego dla mnie uratować, a jak w poprzednich recenzjach pisałem „wszystko smakuje lepiej z przylepionym do tego Cthulhu”… nie tym razem.

7 komentarzy

  1. Nie bardzo wiem jaki jest sens atakować od razu na początku kogoś, zupełnie nie wiedząc do którego „teamu” dana osoba może należeć, w ten sposób samych siebie narażamy na instant porażkę… Tu trzeba wybadać innych, blefować itp.
    Oczywiście że można, po prostu „bo tak”, tylko po co?
    Jeśli rzeczywiście grasz z takim zespołem to faktycznie nie jest to gra dla Was.
    Ale po co od razu tak besztać grę? Odnoszę wrażenie, że 99% innych osób grałoby jednak troszkę inaczej 😉

  2. Też uważam że to nie jest gra dla nas 😉 jeżeli grasz z ludźmi szybko analizującymi działanie innych i warunki panujące na planszy, to gry pozwalające łatwo ocenić kto jest kim nie będą się u nich sprawdzały. Po dalszej analizie dalej widzę dwa wielkie minusy (wg mnie) gry:
    – Zbyt łatwe do przejrzenia tożsamości przez jednoznaczność działań możliwych dla danej frakcji.
    – Zbyt mocny nacisk na wyścig punktowy, nie pozwalający na próby ukrywania się przed rozpoznaniem.
    I jeden i drugi element jest generowany przez jednoznaczne karty, możliwe że nie w każdej grupie są osoby z łatwością dostrzegające zależności wynikające z działań i dostępnych kart no i faktycznie one będą grały inaczej – ostrożniej. Ale jeżeli trafisz na kogoś szybko dedukującego z zacięciem „jest ryzyko, jest zabawa” to gra będzie szybka i niesatysfakcjonująca dla ciebie – dodam że nie graliśmy „bo tak”.

  3. OK, ale jeśli dobrze zrozumiałem to pisałeś o eliminowaniu wszystkich agentów gracza w pierwszej turze. Wtedy chyba nikt nie jest jeszcze w stanie przewidzieć, ani nawet podejrzewać kto jest kim?

  4. Problem w tym, że po części jesteś. Przygotowanie do gry daje Ci wybór konkretnych kart i już przy rozstawianiu 2 agentów sugerujesz innym co cię interesuje, oczywiście gracz podejmuje ryzyko bo mógł się pomylić. Generalnie będąc Lojalistą nie bardzo interesuje cię żeby blefować bo tylko na tym stracisz czas. A jeżeli będziesz restauracjonistą i będziesz próbował blefować dalej niż do trzeciej tury, niemal na bank przegrasz bo na blefie będziesz tracić cenne i trudne do dostania dla ciebie punkty. Przez wszystkie uproszczenia jakich dokonano na tej edycji mechanika ukrytych tożsamości jest wg mnie zepsuta i to stanowi problem. Poważnie próbowaliśmy różnych podejść do gry – nawet na siłę niejasne zagrania żeby nie dać się zidentyfikować. Wynik był taki, że próbujący się ukrywać faktycznie był „nierozpoznaną tożsamością” prawie do końca partii, z tym że głównie przegrywał punktami z tymi którym było obojętne czy widać kim są – a skupiali się na punktowaniu.
    Najbardziej absurdalną partię mieliśmy kiedy dwóch z nas (4 grających) się ukrywało blefując (ze szkodą punktowo czasową dla siebie). Gra skończyła się w piątej turze – czyli i tak bardzo szybko. Lojalista wykończył restauracjonistę i przegrał z nim na punkty bo „dobrze ukrywający” się lojalista przysporzył mu 5 punktów na minus… nie ma to jak oszaleć i przez innego lojalistę wygrać grę.

  5. Być może ja jeszcze za mało grałem żeby zauważyć wszystkie tajniki i niedoróbki gry, ale zaczynam rozumieć co masz na myśli.
    Szkoda, że pierwszej wersji nie można już w żaden sposób dostać.

  6. Gry są różne i gracze są różni, u nas się nie sprawdziła i takie wady w niej zauważyliśmy. Sam nie mogę polecić jej zakupu, ale zawsze polecam zagrać w każdy tytuł choć raz (np. na konwencie, czy wypożyczając) by móc zobaczyć jak samemu działa się z daną grą 😀

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.