Tosterem jestem

bsg_pb_01

Paradoksalnie zmieniając Motyla na Cylona – tekst piosenki Ireny Jarockiej idealnie wpasowuje się w serial rozpoczynający swój bieg w 2003. Battlestar Galactica, o którym mowa, to wznowienie starej serii s-f z 1978 roku pod tym samym tytułem. Na jego podstawie powstała niezwykła gra planszowa.

Gra zawitała na półki rok przed zakończeniem serialu, jej projektantem był Corey Konieczka, wydawcą natomiast Fantasy Flight Games. W 2009 roku, czyli już po zakończeniu serii do tytułu doszło rozszerzenie, nad którym (poza Konieczką) pracowali także Daniel Clark i Tim Uren – Pegasus.

W tym wpisie skupię się tylko na wersji podstawowej gry oraz jej pierwszym rozszerzeniu. Do dyspozycji graczy został oddany jeszcze dodatek pod tytułem Exodus (2010) i Daybreak (2013). Pominę je, ponieważ w Exodus grałem ledwie dwa razy, a z Daybreak w ogóle nie miałem okazji się spotkać. Na polskim rynku zarówno BSG jak i Pegasus pojawiły się w ofercie Galakty.

dscf6749

Co mamy w pudełkach? Właściwie zanim do tego przejdziemy muszę powiedzieć, że jeżeli nie widzieliście jeszcze BSG, to marsz w tej chwili zobaczyć pierwszy odcinek pt. „33”…

Już po seansie? Ok, w takim razie możemy kontynuować. W Battlestar Galactica znajdziemy planszę 60 cm x 60 cm, na której zamieszczono ruchome zegary zasobów. Lokacje, po których będziemy się poruszać na planszy to statki: Battlestar Galactica, Colonial One i Cylon Locations (zarezerwowany tylko dla Cylonów). W rozszerzeniu dochodzą dwie małe planszetki: Pegasus (kolejny statek) oraz New Caprica (obóz na planecie przystankowej). Dodano tam także nakładkę Cylon Locations dla planszy podstawowej. Dalej w podstawowym pudle znajdziemy talię kryzysów, superkryzysów, tożsamości, umiejętności, punktów docelowych i kworum. Dodatek poza dorzuceniem nowych kart do już istniejących talii zawiera kryzysy na New Caprice oraz ukryte motywy. W sumie otrzymujemy 17 kart postaci (10 BSG  i 7 Pegasus) i tyleż samo pionków dla nich. No i figurki 32 statków (vipery, raptory, raidery i heavy raidery). Dochodzą również na podmianę za żetony jeszcze dwa modele basestarów. Całość okraszona jest sporą ilością różnych żetonów. Mimo to, po otwarciu pudełek odnosi się wrażenie bardzo niedużej ilości komponentów.

A teraz, dlaczego odesłałem was do zobaczenia pierwszego odcinka serialu? Otóż dlatego, że wszystkie grafiki są bazowane całkowicie na nim albo są po prostu zdjęciami z konkretnych odcinków. Wyglądają świetnie i do niczego nie mógłbym się w związku z nimi przyczepić. Komponenty po prostu zwyczajem FFG solidne. Jedyny mankament dla mnie, to ostatnio coraz częstsze wrażenie dużych pokładów powietrza w pudełkach. O ile BSG rozumiem, bo spokojnie dzięki temu można w nim składować wszystkie dodatki, to Pegasus bez problemów mógł mieć pudełko niemal o połowę mniejsze dopasowane rozmiarem do plansz.

bsh_char_01

Drugim powodem, dla którego warto zobaczyć przynajmniej ten odcinek przed grą, jest zaszczepienie sobie klimatu w jakim mamy się znaleźć. Battlestar Galactica to gra ameritrashowa – zakładająca dużą immersję w świat przedstawiony, konflikty gracz vs gracz i pewną (czasami sporą) dozę losowości. Ostrzegam także przed spoilerami, gdyż na podstawie kart postaci i kryzysów dużo o fabule serialu można się dowiedzieć, a fabuła potrafi tam być zaskakująca. Kiedy pierwszy raz grałem w tę grę nie oglądałem serii, ba byłem niechętnie nastawiony do gry ze względu na „tanie” użycie zdjęć z niej. I… już po pierwszej partii kompletnie z tej opinii zrezygnowałem i pokornie przyznałem się do tego, że była błędna. Ponieważ „spoilery” mi nie straszne, gra rozochociła mnie do tego stopnia, że wszystko, co było do zobaczenia, obejrzałem za jednym posiedzeniem. Teraz nie wyobrażam sobie żeby była w choć trochę innej szacie graficznej. Poza tym, od drugiej partii graliśmy już zawsze w towarzystwie muzyki z serialu, która stanowi doskonałe dopełnienie klimatu.

bsg_board_01

Dobra, nagadałem się o komponentach i o tym, że musicie to zobaczyć i jak cudny klimat ma BSG. To, o czym tak w ogóle to jest? Fabuła prowadzi nas, jako resztki ludzkości, niedobitków, którzy cudem przeżyli atak sztucznej inteligencji na zamieszkałe przez siebie planety. Ostatni z ostatnich uciekają przez kosmos w poszukiwaniu mitycznej 13 kolonii – planety, na której mają nadzieje się schronić przed Cylonami, które dalej ich ścigają próbując ostatecznie wybić. Cyloni to maszyny ze sztuczną inteligencją (buntowniczy twór ludzi, popularnie zwane tosterami) gonią nas swoją flotą. Okazjonalnie infiltrują nasze szeregi pod postacią androidów, niemożliwych do odróżnienia od ludzi, by doprowadzić nas do unicestwienia „od środka”.

Wyżej przedstawiona fabuła serialu, przekłada się na fabułę gry. Podobnie uciekamy resztkami ludzkości przed flotą Cylonów i podobnie, jak w serialu, jesteśmy infiltrowani. Gra pozwala się wcielić w bohaterów wyjętych z serialu i skupia się na grze nimi czy to ludzkich przetrwańców, czy Cylońskich infiltratorów. Zarządzanie flotą tosterów na potrzeby mechaniki gry zostało w dużej mierze zautomatyzowane.

dscf6747

Mechanicznie Battlestar Galactica jest grą typu Mafia. Wszyscy współpracują żeby znaleźć tych złych i akurat w przypadku BSG dolecieć do celu podróży( z tym, że wśród graczy są właśnie ukryci ci źli). Złe tostery za cel mają po prostu nie pozwolić dolecieć Galactice na miejsce. Mechanika jest świetna, pozwala małemu gronu (od 3 do 6 osób z dodatkiem do 7) cieszyć się rozgryzaniem ukrytych tożsamości, pozbawionym największej wady Mafii – odpadaniem graczy w trakcie rozgrywki. Tutaj wszyscy gracze grają do zwycięstwa ludzi lub tosterów. Pegasus wprowadza do gry możliwość otwartego bycia Cylonem i kontrolowania floty, ale mówiąc szczerze – jawny toster to nudny toster. Bardzo rzadko korzystaliśmy z tej opcji, bo dużo więcej frajdy przynosi ukrywanie się i krzyżowanie planów przez sabotaż. Partię rozpoczyna się rozdając każdemu po odpowiedniej dla niego ilości kart tożsamości – może się zdarzyć, że na początku nikt nie będzie Cylonem. Współpraca wtedy kwitnie, a kłody rzucane pod nogi przez samą grę, nie są aż tak straszne… W połowie drogi każdy dostaje ponownie karty mówiące mu, kim jest. Jeżeli byłeś człowiekiem i dostałeś kartę Cylona to jesteś Cylonem. Gdy byłeś Cylonem i dostaniesz kartę człowieka dalej jesteś Cylonem. Problem w tym, że w drugiej części partii ktoś przymusowo, przez wylosowaną kartę może przejść na ciemną stronę mocy. Graczy często to frustruje, bo np. dwie godziny dawali z siebie wszystko, żeby ten głupi latający złom dotarł do celu, a teraz muszą go zniszczyć. Zgadzam się, co do tego, że to może dobijać, ale jest całkowicie zgodne z serialem i bardzo dobrze wywołuje odczucia bohaterów.  Znam ludzi, którzy przyjmują przez to zasadę grania jako człowiek „na pół gwizdka”, bo pozwoli im to później, w razie czego na szybsze i łatwiejsze dokonywanie zniszczeń. Nie przepadam za tą taktyką, według mnie niszczy „ciśnienie fabularne”, a do tego bardzo łatwo może doprowadzić do mylnych oskarżeń o bycie tosterem, gdy prawdziwy Cylon siedzi obok i się cieszy, że jego nikt nie podejrzewa. Generalny cel rozmów nad stołem w BSG to przekonać każdego, że nie jestem Cylonem (nawet, jeśli jestem).

dscf6748

Powróćmy teraz do kłód rzucanych pod nogi wesołej drużynie przez grę. Co turę gracze muszą wspólnie pokonywać problemy przedstawiane nam przez karty kryzysów. Robi się to poprzez niejawne dorzucanie kart umiejętności, na których znajdują się wartości liczbowe. Niektóre karty będą działać na plus inne na minus. Jeżeli suma wartości kart będzie wyższa niż trudność zażegnania kryzysu to super – dostajemy nagrodę, która najczęściej brzmi „brak efektu”. W innym wypadku musimy wprowadzić do gry konsekwencje kryzysu (np. uszkodzone systemy obronne Galactici). Poza graczami do stosu kart umiejętności dokłada się także dwie karty z talii losu, przedstawiające fatum, które nam pomaga albo dokucza. Dodatkowo mogą one pośrednio pełnić rolę przykrywki dla Cylona, bo to na pewno pech chciał, że się nieudało i teraz nie mamy zasobów wody pitnej.

Niekiedy udaje się szybko wykryć mechaniczne pomioty zła i wrzucić je do aresztu. Wykryty Cylon to smutny Cylon – ma ograniczony wpływ na karty kryzysu i grę. Jeżeli jest sprytny i widzi na to szansę, może próbować przekonać resztę żeby go wypuściła. Gdy nie ma na to szans, najlepiej żeby popełnił samobójstwo… Odradza się wtedy na Resurection Ship i może ludziom psuć grę w inny sposób, np. przez kontrolowanie floty Cylonów czy uruchamianie dodatkowych kart kryzysów. Dalej jest to mniej, niż gdyby był incognito, ale więcej niż siedzenie w areszcie. Jednak, jeżeli mylnie wsadzimy do aresztu człowieka, praktycznie jedyną jego opcją będą próby przekonania reszty graczy żeby go wypuścić. W rozszerzeniu otrzymujemy także możliwość zabicia podejrzanego osobnika. Gracz, któremu ubito postać automatycznie pokazuje swoje karty tożsamości. Jeżeli był Cylonem – gra dalej jako toster na swoich lokacjach. Jeżeli był człowiekiem… no cóż reszcie drużyny spada morale, nastaje czas żałoby, a gracz bierze nową kartę postaci i gra dalej. Opcja kusząca, ale przypadkowo wykańczając ludzi łatwo doprowadzić do przegranej wesołej bandy podróżników.

bsg_model_01

Battlestar Galactica jest dla mnie kwintesencją dobrej gry z mechaniką ukrytych tożsamości. Partie są ekscytujące i intensywne, szczególnie, jeżeli wśród graczy znajdują się ludzie lubiący negatywną interakcję gry zawierające element blefu i pokłady klimatu. Nie ukrywam, że znając serial będziecie mieli jeszcze więcej frajdy odnosząc zastałe zagrania i sytuacje do scenariusza, ale bez znajomości tej space opery także będziecie się miło bawić. Wersja podstawowa w zupełności wystarczy. Jednak, jeżeli chcielibyście urozmaicenia partii bez przytłoczenia ilością zasad i rzeczy do pilnowania Pegasus bardzo się przyda. Dodając elementy z rozszerzenia skutecznie wpływacie na wydłużenie partii, gdzie bazowo można zamknąć rozgrywkę w około trzech godzinach, to przy Pegasusie z międzylądowaniem na New Caprice czas może spokojnie wydłużyć się nawet do 6 godzin. Gra jest ciężka i wbrew opisowi na pudełku, raczej dla starszej młodzieży i dorosłych niż dziesięciolatków. Najważniejszym elementem tej gry są dyskusje, wzajemne oskarżanie się i dedukowanie, kto jest „ludzką podróbką”. Mechanizm zawarty w podstawce i dodatku znajduje idealny balans między tym, co nad stołem, a tym, co na stole – zachęcam do grania i oglądania.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *